Przeglądając oferty banków, oglądając reklamy w telewizji można ulec złudzeniu, że uzyskać kredyt mieszkaniowy jest dużo łatwiej i przyjemniej niż robić zakupy w spożywczym.
W efekcie potencjalny kredytobiorca ma wrażenie, że dostanie kredyt z pocałowaniem ręki. Wywindowane ceny nieruchomości w Warszawie potrafią jednak ostudzić zapędy potencjalnych kupujących - zdolność kredytowa przeciętnego Kowalskiego nie jest niestety zbyt wysoka. Przy obecnej sytuacji na rynku średnia krajowa nie wystarczy nawet na małą kawalerkę w którymś z dużych miast. Dlatego najczęściej podejmuje się w spół kredytowanie z małżonkiem, partnerem życiowym, rodzicem (o ile jego wiek na to pozwala), a nawet z kimś znajomym. Bardzo istotną informacją jest to, że jeśli przystępujemy z kimś starszym od nas do kredytu wtedy do liczenia zdolności kredytowej bierze się pod uwagę wiek starszej osoby. I wtedy owszem zdolność może być, ale okres spłaty rat kredytu skraca się dramatycznie i rata może okazać się zabójstwem dla naszego portfela.
Jeśli prowadzimy działalność gospodarczą jako dodatek do pracy zawodowej, to najczęściej (jeśli jest to firma młoda o małym pułapie dochodów) lepiej poszukać banku, który nie będzie miał takich punktów w formularzu. Przyznanie się do prowadzenia firmy sprawia, że musimy dostarczyć o wiele więcej dokumentów (w tym zwyczajowe zaświadczenia o niezaleganiu zarówno z US jak i z ZUSu, co oczywiście jeszcze bardziej wydłuża nam procedurę przyznawania kredytu mieszkaniowego). Oczywiście fakt prowadzenia działalności gospodarczej również można wykorzystać na naszą korzyść, gdyż sami decydujemy w pewnym sensie jak bardzo zmniejszymy nasze dochody kosztami w okresie branym przez bank przy ocenie zdolności kredytowej
Dodatkowe informacje o tym jak banki liczą zdolność kredytową opowiada przedstawicielka OpenFinance:
Nie ulega jednak wątpliwości, że banki agresywnymi kampaniami "ŁATWYCH" KREDYTÓW próbują zapędzić nas w ślepą uliczkę konsekwencji i zaangażowania. Gorączka mieszkaniowa przypomina polowanie na spragnione zwierzęta przy wodopoju. Nie każdy ma czas na wędrówki po bankach, więc trzeba nakłonić Kowalskiego, żeby przyszedł akurat do nas, bo prawdopodobieństwo, że po kredyt mieszkaniowy pójdzie dalej spada wtedy diametralnie.
Wygodni poszukiwacze kredytu mieszkaniowego zapewne udadzą się na wizytę do doradcy kredytowego np. Expandera, OpenFinance, czy Golden Egg. Bardzo miła i pouczająca pogawędka z konsultantem w biurze firmy doradczej kończy się zawsze prawie tak samo. Każdy z kim nie rozmawiałem otrzymuje od doradców tę samą ofertę dwóch banków. Wiadomo, że każdy chce zarobić, w związku z czym doradcy nie wybierają banku który tak naprawdę jest dla nas najlepszy, a raczej taki który będzie w miarę pasował do naszych potrzeb, a da jak największą prowizję. Dlatego też lepiej jednak jest poświęcić chwilę czasu i poszukać dodatkowych ofert samemu.
Szukanie na własna rękę jest czasochłonne i wymaga od nas paru spotkań zamiast jednego. Nie zmienia to jednak faktu, że doradcy w banku mają większą wiedzę o swoich produktach niż standardowy doradca kredytowy z jednej z wyżej wymienionych firm. Na spotkanie umawiamy się przez telefon lub wysyłając formularz internetowy przez stronę z prośbą o kontakt. Zazwyczaj banki oddzwaniają szybko i udzielają wstępnej informacji telefonicznie by sprawdzić czy mamy wstępną zdolność kredytową i by wiedzieć czy spełniamy wymogi stawiane przez dany bank.
Więcej możliwości wyboru i uzyskania kredytu mamy w ofertach dostępnych w sieci bez konieczności marnowania czasu na dojazdy by dowiedzieć się tego samego, co jest napisane w każdej ofercie. Pamiętajmy, że bezpośrednio z bankiem możemy dużo więcej ugrać - naprawdę da się negocjować dobry kredyt mieszkaniowy! Poniżej przedstawiam listę ciekawych ofert kredytów mieszkaniowych. Warto wypełnić wnioski by bezpośrednio umówić się z przedstawicielem banku.
Po zebraniu ofert pozostaje nam zastanowienie się i dokonanie wyboru. Parę istotnych punktów które należałoby wziąć pod uwagę.
Dodatkowe opłaty z którymi należy się liczyć przy wzięciu kredytu:
Na koniec dla przestrogi kilka porad dla potencjalnych kredytobiorców kupującym na rynku pierwotnym:
2 | DrLex
Jasne, że lepiej płacić 10 lat krócej, ale to nie znaczy, że wtedy będziemy mieli zdolność kredytową! Tylko taki jest sens wydłużania okresu.
A co do umowy z bankiem, to nie zawsze jest tak różowo i akurat się może zdarzyć tak, że nie mamy szans dostać kredytu w tym banku bo np. tak jak w GE trzeba mieć minimum 12 miesięcy nieprzerwanej pracy – a nóż np. zmieniało się pracodawcę...
Sprawa otrzymania kredytu to dla większości balansowanie na krawędzi zdolności kredytowej – zwłaszcza gdy kupujemy w Warszawie.
Na szczęście po niedługim okresie można spokojnie przenieść już na lepszych warunkach kredyt do innego banku. Wtedy jest już zupełnie inna rozmowa.
3 | x
Najważniejsza rzecz o której zapominają niektórzy to to, że by wziąść kredyt i kupić mieszkanie (np. z rynku wtórnego) to trzeba mieć z 15tyś zł odłożonej gotówki.
Prowizje, ubezpieczenia, cuda, wianki, notariusz i pi razy drzwi 15tyś znika. Banki czasami refinansują część kosztów ale… po fakcie :-) Więc albo trzeba odłożyć wcześniej albo od kogoś na miesiąć pożyczyć.
4 | Najlepszy kredyt mieszkaniowy
Przez chwilę było łatwiej o kredyt teraz znowu cisną ale w końcu trzeba jakoś na mieszkanie uzbierać
1 | weronika
20 june 2007, 12:53:08
ech, troszkę nieścisłości
wydłużanie okresu kredytowania w nieskończoność nie przynosi aż takich korzyści – różnica między ratami kredytu 30 czy 40 letniego nie jest aż taka wielka, ale spłacamy je 10 lat(!) więcej
jeśli chodzi o doradców kredytowych w bankach – warto się dowiedzieć, czy developer ma podpisaną umowę z bankiem, to naprawdę dużo ułatwia. w moim przypadku to, że developer dostarczył swoją dokumentację do banków w moim mieście, jedyne, co musiałam składać ja, to 2 papiórki, z czego jeden to wypisane przez księgową zaświadczenie o zarobkach, a drugi to wniosek o kredyt, dokumentacja budowlana, z sądu, z inspekcji i miliona innych rzeczy w banku była przede mną